karn

Rankiem jest cicho. Mgła z ulic odpływa
Godzina czwarta tyka pod sufitem

Czasem umieram. Nie zawsze, to prawda
Inaczej nuda wyrośnie w doniczce
W rutynę wpadnie serce łomoczące
Onanizm strachu zamieszka pod kołdrą

Zimy nie będzie. Jesień pozostała
Znów wielką wojnę wróżą jehowici
Z fusów od Biblii i twarzy dziecięcych

Rankiem jest cicho. Mgła z ulic odpływa
Wojsko się zbroi w osty i pokrzywy


Copyright © 2004-2017 Jacek Dobrzyniecki.
Zawartość strony jest dostępna na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska
licencja
Wykorzystanie odmienne od warunków licencji wymaga kontaktu z autorem
Stworzone dzięki Joomla!. Valid XHTML and CSS.